No more Mr. Nice Guy – czyli KD po drugiej stronie rzeki

KD

Oklahoma City Thunder prowadzili już 3-1 z Golden State Warriors w półfinałach play-off 2016 i, ku zaskoczeniu większości, byli na dobrej drodze do finału NBA i pojedynku z Lebronem Jamesem. Po nierównym sezonie regularnym rozgrywanym w cieniu Golden State, Cavs i San Antonio, Kevin Durant i OKC czuli, że wreszcie otrzymują należytą im uwagę, że wreszcie stają się historią tych rozgrywek. W końcu jeszcze żadna drużyna nigdy nie wygrała serii na tym etapie przegrywając 1-3..

Warriors wygrali tę serię 4-3 i awansowali do finału zostawiając rozbitą Oklahomę za sobą. Kevin Durant swoim występem w meczu nr sześć dał argumenty wszystkim jego przeciwnikom. Wielu twierdzi, że ta porażka to jego wina, że zawiódł w najważniejszym meczu swojej kariery, w momencie kiedy drużyna najbardziej go potrzebowała. Czy to był moment, kiedy w Durancie coś pękło?

Kiedy w 2010 roku siedziałam i oglądałam ESPN czekając na to co zrobi Lebron James, nie do końca chciało mi się wierzyć, że odejdzie z Cleveland, a już na pewno, że nie zrobi tego w taki sposób jaki zrobił. Teraz, sześć lat później, czekając na decyzję Kevina Duranta znów myślałam, że da jeszcze jedną, nawet krótką, szansę Oklahomie. I wtedy KD ogłosił, że odchodzi i wybiera Golden State Warriors, wprowadzając mnie i jakieś 99% koszykarskiego świata w osłupienie.

Czytaj dalej „No more Mr. Nice Guy – czyli KD po drugiej stronie rzeki”

Reklamy

Stuff the Hawk. Thanksgiving w Minnesocie

HawksTimberwolvesBasketball-02c3d

(Jim Mone/Associated Press)

Nie pisałam ostatnio bo niestety nie miałam za dużo czasu. Od ostatniego wpisu minęło 10 dni i trochę mi z tym źle. W tym czasie Wolves wygrali świetny mecz z Heat, człowiek o ksywie Don’t Google it doprowadził mnie prawie do płaczu i rzucił za 3 w ostatnich sekundach dogrywki w Orlando, Reggie Jackson przebiegł się po młodych wilczkach w meczu z Detroit i udało się wygrać z Sixers.

Kilka słów o tym ostatnim meczu, bo do poprzednich już nie ma co wracać. Pierwsze dwie kwarty z 76ers to był najgorszy mecz na świecie. To nie był mecz NBA. Nie jestem pewna czy to był mecz koszykówki. College game i to pomiędzy uczelniami o których nikt nie wie i których nazw nikt nie zna, a gwiazdami są zbyt niski Portorykańczyk i grzeczny, biały chłopak stąd. Pen State-Altoona kontra Montevallo. W Target Center ludzie nie są przyzwyczajeni do wygrywania (Wolves mieli 0-6 do meczu z Sixers, a ostatni raz u siebie wygrali w marcu) więc w ciszy obserwowali co się dzieje. Zawodnicy z Philadelphii myśleli, że biorą udział w spotkaniu z cyklu NBA Cares i raz po raz podawali piłkę komuś z trybun. Ale publiczność też nie chciała brać udziału w zabawie, więc w koszykówkę nie grał nikt. W przerwie zastanawiałam się czemu siedzę i to oglądam. Serio, ta pierwsza połowa powinna zostać skasowana z League Passa i najlepiej z mojej pamięci. Jedynym światełeczkiem, promyczkiem, który przypominał, że oglądam sport który kocham był Jahill Okafor, który szybciutko wpędził Townsa w foul-trouble i poprosił Dienga do tańca. Gorgui tancerzem najlepszym nie jest i gubił krok przez cały wieczór. KAT wyszedł na ten mecz zdecydowanie zbyt pumped, za bardzo chciał coś udowodnić (jakby musiał) i po prostu nie myślał. Faule były głupie, decyzje dziwne, zamiast grać swoje to decydował się na jakieś dziwne rzuty i wejścia, które nie były problemem dla Okafora.

Czytaj dalej „Stuff the Hawk. Thanksgiving w Minnesocie”

L-L-Lost without you

Miałam napisać tego posta w piątek, ale wiadomo co się wydarzyło i zamiast zajmować się koszykówką patrzyłam z niedowierzaniem to na TT to na CNN. Ale to nie miejsce na politykę, więc komentarza do wydarzeń tutaj nie będzie.

Trzy mecze bez Ricky’ego Rubio. L-L-L.

11 listopada Timberwolves rozgrywali mecz z Hornets. Z racji tego, że był to back-2-back to nie zagrał Kevin Garnett i tego się spodziewaliśmy. Ale, że nie zagra również Wiggins i Rubio się nie spodziewaliśmy. Zarówno jeden jak i drugi brali udział w przedmeczowej rozgrzewce i w ostatniej chwili zdecydowano, że z powodu obolałych kolan nie zagrają. Minnesota wyszła więc na boisko bez trzech starterów, a s5 wyglądała tak: LaVine – Martin – Prince – Payne – Towns. Jak tylko to ogłoszono, nikt już nie chciał oglądać tego meczu. Kibice chcieli wyjść z hali. Zawodnicy także chcieli jak najszybciej wyjść i 6 razy popełnili błąd kroków. 6 razy. W meczu NBA. Kevin Martin i Zach LaVine popełnili łącznie 14 strat ze wszystkich 22 Wolves. Przez to, że 3 zawodników drugiej piątki wyszło w pierwszej, zmiennikami byli Tyus Jones, Damjan Rudez, stąd chyba nie ma co za dużo pisać o tym meczu. Jeremy Lin ze swoją głupią fryzurą był dobry, Jeremy Lamb również był dobry i nie miał głupiej fryzury. Kemba Walker nie jest dobry, ale to nie nasz problem. Plusy były jedynie dwa: Nemanja Bjelica, który wygląda coraz bardziej komfortowo w NBA (13 pts z 4/7 FGA w tym 3/5 za trzy, 7 zb, 4 as, 1 bl i 1 strata) oraz oczywiście Karl-Anthony Towns. KAT świetnie wyłączył z gry Ala Jeffersona, nie nabierał się na jego pump-fake’i, utrzymywał się na nogach i zanotował 3 bloki w meczu. Do tego dorzucił 19 punktów, 13 zbiórek i 2 asysty. Niestety nie udało mu się doprowadzić Wolves do zwycięstwa i końcowy wynik brzmiał 104-95 dla Hornets. Czytaj dalej „L-L-Lost without you”

O co tu chodziło? Wolves wygrywają 117-107 z Atlantą Hawks

Najważniejsza rzecz: Minnesota Timberwolves przyjechała do Atlanty rozegrać mecz z drużyną, która miała rekord 7-1 w tym sezonie, a w tamtym roku wygrała 60 meczów. Wolves wygrali 117-107 i są 4-2, w tym 4-0 na wyjeździe.

Niech wynik cię nie zwiedzie, to był szalony mecz.

Było jakoś po godzinie 23.00 kiedy zastanawiałam się, czy czekać i oglądać na żywo, czy może iść spać i wstać rano. Nie lubię wstawać rano. Czekając na mecz zrobiłam dobrą sałatkę z brokułami i kuskusem i polecam zarówno brokuły jak i kuskus. Czas na koszykówkę. Nie miałam wielkich oczekiwań co do tego pojedynku, w sumie to spodziewałam się porażki. Liczyłam co prawda na niespodziankę ze zmęczonymi Hawks, ale to była jakaś mała nadzieja w sercu naiwnego kibica.

I wtedy nastąpiła pierwsza połowa.

W trakcie meczu na TT żartowałam, że ten mecz to błąd w matriksie. Ale to chyba nie był żart. Wolves zagrali niemalże perfekcyjną pierwszą połowę. Trafiali wszystko. Trafiał każdy. Pierwsza piątka broniła, biegała, atakowała, podawała. Atlanta nie wiedziała co się dzieje. Nikt nie wiedział co się dzieje. Kiedy Sam wprowadził zmienników pomyślałam sobie, że teraz koniec tego dobrego. Zach LaVine postanowił jednak, że zagra najlepszy mecz od.. nie wiem kiedy. Od zawsze. Podejmował dobre decyzje, kreował, asystował i trafiał. Martin trafiał. Shabazz trafiał. Nawet Atlanta trafiała dla Wolves.

Nawet nie mam co tu wyróżniać zawodników, bo dobrze grał każdy. Wiggins był 8/10 i miał 16 punktów, Rubio miał 8 punktów z 8 rzutów, 4 asysty i 3 przechwyty, Towns 7 punktów i 6 zbiórek, Garnett też miał 6 zbiórek i nawet raz trafił do kosza. LaVine miał 13 punktów (5/ 6 FG) i 5 asyst, 5 punktów dorzucił Bjelica, a 11 pts (2/4 za trzy) Kevin Martin.

zach_limitless

Zach Lowe był excited. Bill Simmon był excited. Ja byłam excited.

Czytaj dalej „O co tu chodziło? Wolves wygrywają 117-107 z Atlantą Hawks”

Get Wiggy with it!

To było fajne, satysfakcjonujące zwycięstwo. Nie zdarza się to zbyt często, więc rozumiesz, collect moments not things.

Niedziela to przeważnie miły dzień. NBA zaczyna się wcześniej, NFL rozgrywa kolejkę, a jak lubisz piłkę nożną to masz wszystko. Niedziela jest lazy i lubimy niedzielę, bo można się wyspać, iść na spacer i uśmiechać się do rodziny przy obiedzie. Andrew Wiggins musi kochać niedzielę, ten dzień jest tak laidback jak on.

Ale Andrew Wiggins wyszedł na mecz z Bulls z zupełnie innym nastawieniem niż widzieliśmy w poprzednich spotkaniach. Od początku był agresywny, aktywny w ataku, domagał się piłki. I wreszcie zaczął trafiać. Dobrze bronił Butlera, a po drugiej stronie boiska Bulls nie mogli go zatrzymać. Dla Andrew ten match-up z Jimmy Butlerem jest personalny. W pierwszym bezpośrednim pojedynku Butler miał 24 punkty i zrobił to. W drugim Butler znowu zagrał świetnie, ale Wigg poprawił się w obronie i przeciwko niemu Butler był 5/12 (6/7 przeciwko reszcie).

Wczoraj wreszcie Andrew był górą. Wiggins zdominował Butlera zdobywając 22 punkty w pierwszej połowie (8/14 FG), trafiając przy tym 4/5 za trzy punkty.

Jednocześnie bardzo dobrze grał w obronie. Butler zagrał cichy mecz zdobywając 11 punktów i trafiając 4 z 15 rzutów, w tym 0/7 za trzy.

Druga połowa nie wyglądała już tak dobrze w wykonaniu Andrew, bo Bulls zrobili adjustments, a Wiggins adjustments nie zrobił – 3/13 i 9 punktów, ale zrobił też to

w istotnym momencie meczu. Ten spin-move będzie miał kiedyś swoją nazwę.

Czytaj dalej „Get Wiggy with it!”

Kamieniem w ocean, czyli o co chodzi z rotacjami Sama Mitchella

ocean-03

To jest ocean. Ocean znalazł się tutaj nie bez powodu, bo ma dużo wspólnego z ostatnim pojedynkiem Timberwolves z Miami Heat. Raz, że z trafieniem piłką do takiego właśnie oceanu mieliby problem tego dnia gracze Wolves. Dwa, że kibice oglądający to spotkanie woleliby tonąć w tymże, zamiast oglądać ten mecz. Trzy, że możesz nie trafić piłką w ocean, a i tak bardziej nietrafione będą rotacje Sama Mitchella. Czytaj dalej „Kamieniem w ocean, czyli o co chodzi z rotacjami Sama Mitchella”

Zwycięstwo z Lakers na otwarcie sezonu

To była noc Ricky’ego Rubio.

Spotkanie z Lakers Ricky rozpoczął celnym rzutem za 3 punkty. To zdanie samo w sobie jest dość zaskakujące, ponieważ jak wiadomo Rubio rzadko rzuca za trzy, a jeszcze rzadziej trafia. Jeśli ktoś nie oglądał preseason czy filmów z campu (zakładam, że 99% ludzi tego nie robiła) to musiał zauważyć różnicę: Ricky wreszcie przestał rzucać płasko. Nie wiem czy to jednorazowy wyskok (oby nie), ale wygląda na to, że praca jaką wykonuje Mike Penberthy wreszcie przyniosła efekt.

Dla porównania:

tak wyglądał rzut Ricky’ego dwa lata temu,

a tak wygląda dziś.

Wracając do samego meczu. Pierwsza piątka Wolves wyszła w zestawieniu: Rubio, Wiggins, Prince, KG, Towns. Sam Mitchell co prawda zapowiadał przed sezonem, że LaVine będzie starterem na pozycji rzucającego obrońcy, ale LaVine swoimi TRAGICZNYMI występami w meczach przedsezonowych:

Shotchart_1446159385022
powiedział: thank you, Sir i sam się posadził na ławce.

Czytaj dalej „Zwycięstwo z Lakers na otwarcie sezonu”

Flip Saunders przegrał walkę z rakiem

To nie tak miało być.

Siedzę w domu i oglądam mecz Minnesoty Vikings z Detroit Lions. NFL mnie wciągnęło, zazwyczaj w weekend oglądam jeden mecz i przeważnie oglądam właśnie Vikings. Mam jakąś słabość do drużyn z zimnej Minnesoty. Rookie Stefon Diggs złapał właśnie w niesamowity sposób podanie od Bridgewatera i zdobył swój pierwszy tego dnia touchdown, więc wchodzę na Twittera zobaczyć komentarze. Nagle pojawia się komunikat PR Timberwolves. „Flip Saunders has passed away at 60”. Zaraz, co? Jeszcze raz, może czegoś nie zrozumiałam.. „Flip Saunders has passed away”. Niemożliwe. Wczoraj Glen Taylor, właściciel Wolves, ogłosił, że Saunders nie wróci na ławkę trenerską w tym roku. Ale wieść o śmierci? Jestem w lekkim szoku i cały czas nie do końca rozumiem co się dzieje. W międzyczasie coraz więcej osób podaje wiadomość o śmierci Flipa i dociera do mnie, że to prawda. Co za dziwne uczucie.

Czytaj dalej „Flip Saunders przegrał walkę z rakiem”